Opis:
Utrzymana w formie codziennych zapisków opowieść o losach młodego pracownika w dziale obsługi klienta wielkiego zagranicznego banku to namiętny monolog przeciwko światu wielkich korporacji i ludzkim trybikom, przeciwko upokorzeniu i uprzedmiotowieniu. Jej bohaterami są ludzie, którzy stali się towarem na rynku pracy, pionkami w niezrozumiałej grze, oszalałymi uczestnikami wyścigu szczurów, znajdującymi wytchnienie tylko w jałowych weekendowych rozrywkach. To brutalna i ostra, pełna zjadliwego humoru opowieść o hipokryzji i cynizmie, frustracji i pogardzie, wyobcowaniu i wielkiej samotności. Sławomir Shuty rejestruje w swojej powieści wiele współczesnych języków: marketingową nowomowę i biurowe small-talks, slang czatów internetowych, reklamowych sloganów, mowę ulicy i prasowych brukowców, oficjalny pusty język sukcesu i szaleńczy, rozpaczliwy bełkot odrzuconych.
Książka zdobyła nagrody:
Paszport "Polityki" 2004
Krakowska Książka Miesiąca - Styczeń 2005
Zwał to ładunek wybuchowy dalece bardziej niebezpieczny niż Wolna Trybuna i Wojna polsko-ruska razem wzięte; to zdumiewający poemat prozą, wobec którego książka Masłowskiej jest czytanką dla młodzieży; to literacki eksperyment, który mógłby się stać kultową książką "dezerterów ze społeczeństwa konsumpcji", to dzieło wywrotowe, maniakalne, zaraźliwe.
Wojciech Kuczok
Nie razi mnie zbrutalizowany język Sławomira Shutego -- przeciwnie, eskalowanie tej brutalności i wulgarności wydobywa jakąś apokaliptyczną przepaść między "fasadą" życia a podziemnym światem ubezwłasnowolnionych i upokorzonych, między oficjalnością a desperacją "wyklętego ludu ziemi", z którą nie wiadomo co robić - bezmiarem frustracji, bezradności, cynizmu i nienawiści, która nie może znaleźć sobie innego ujścia. To otchłań, symboliczne purgatorium, w którą wpada ten kapitalistyczny Babilon, język ponurego karnawału, który zamienia się w krwawą łaźnię.
Marek Zaleski
W Zwale krakowski pisarz ukrywający się pod pseudonimem Shuty staje się jednym z ważniejszych artystycznych niszczycieli języka.
Paweł Dunin-Wąsowicz Nie idź do pracy!
Przekrój, 12.9.2004
Shuty uderzył celnie.
Jarosław Lipszyc Realny kapitalizm
Życie Warszawy, 16.9.2004